Godzinna ulewa sparaliżowała Sosnowiec. Zalane drogi i wiadukty [WIDEO]

Poniedziałkowa ulewa, która przeszła m.in. nad Sosnowcem, sparaliżowała część miasta. Największe problemy były w centrum.

Zalany samochód pod wiaduktem w Sosnowcu - fot. PL

Zalany samochód pod wiaduktem w Sosnowcu – fot. PL

Ulewa rozpoczęła się ok. 13.30 i trwała, z małymi przerwami, kilkadziesiąt minut. Ok. godziny 14 rozpoczęły się pierwsze problemy.

Pod wiaduktem na Sobieskiego utworzyło się duże rozlewisko, a problemy miały nie tylko samochody, ale także tramwaje – skład linii 15 zablokował ruch. Część kierowców rezygnowała z wjazdu i zawracała na torowisku jeszcze przed wiaduktem.

Nie wytrzymała kanalizacja w rejonie ślimaka, a tuż za przystankiem pojawiła się ogromna kałuża – problemy były także z wjazdem na CWK.

Najgorsza sytuacja była jednak pod wiaduktem kolejowym w rejonie Żeromskiego. Tutaj dosłownie utonął samochód, a woda praktycznie przykryła jego dach. Konieczna była pomoc strażaków.

W rejonie Ludwika również było nieciekawie, a przez kilkadziesiąt minut nie kursowała komunikacja tramwajowa.

Jak informowali nas czytelnicy, duże rozlewiska powstały także na Bohaterów Monte Cassino, na Gwiezdnej, a także na Orionie.

Sosnowiecka straż pożarna miała ręce pełne roboty. Po intensywnych opadach, do interwencji wyjeżdżano 16 razy.

O komentarz poprosiliśmy urzędników. – Rozmawialiśmy ze służbami i wszyscy zgodnie podkreślali, że takiej ulewy w Sosnowcu nie było od 20 lat. Drogi pod wiaduktem na Piłsudskiego i Żeromskiego to punkt newralgiczne, a odpływy są na bieżąco czyszczone. Na Żeromskiego jest większy problem i instalacja nie była w stanie odpompować wody przy takiej ulewie – mówi Rafał Łysy, rzecznik Urzędu Miejskiego w Sosnowcu,

Jak informuje IMGW, na wtorek w województwie śląskim prognozowane są sile burze z gradem oraz opady deszczu do 50 mm, a także porywy wiatru do 70 km/h



Powiązane posty

  • zyga

    Trzeba być idiotą żeby wjeżdżać w taką wodę

    • endriu

      Trzeba być idiotą,żeby nie trybić o co biega

      • ww

        O co? Wjechał jak było na tyle wody żeby zgasł? Jeśli tak to trzeba było potem wyjść i popchać samochoód zapłacić przechodniowi za pomoc, a choćby i 500 zł, a tak to stał jak dupa wołowa, ale nie ma co sie dziwić w końcu złotówa