Marian Malina artystą przywiązanym do Sosnowca [HISTORIA]

Był wielkim i znanym na całym świecie artystą, ale rzadko opuszczał swoje ukochane miasto. Mógł wybrać sławę i dostatnie życie, pozostał jednak wierny swoim przekonaniom i wybrał Sosnowiec.

Marian Malina - fot. WikiZagłębie

Marian Malina – fot. WikiZagłębie

Marian Malina urodził się 28 lipca 1922 roku w sosnowieckiej dzielnicy Dańdówka w rodzinie Waleriana i Marii z Chwisteckich. Była to typowo robotnicza rodzina. Miał czwórkę rodzeństwa. Jak wspominają jego przyjaciele, był mocno związany z rodziną, choć sam własnej nie założył. Na każdym kroku powtarzał, jak bardzo szanuje swojego ojca, który ciężko pracował w hucie Cedler, matkę oraz siostry, które opiekowały się nim.

Marian Malina - fot. MZ

Marian Malina – fot. MZ

Marian Malina od najmłodszych lat przejawiał talent plastyczny. Swoją edukację plastyczną rozpoczął jeszcze przed II wojną światową. Po ukończeniu szkoły podstawowej, w wieku 14 lat, rozpoczął naukę w jedynej w regionie szkole artystycznej – Gimnazjum Przemysłu Artystycznego im. Stanisława Witkiewicza, która mieściła się przy ul. 1 Maja 25 w Sosnowcu. Założycielem i dyrektorem placówki był Piotr Makowski, a zajęcia prowadziło tu wielu znakomitych malarzy i grafików. Swoje lekcje dawali tu m.in. Wacław Pilecki i Alojzy Majcher.

Marian Malina - fot. MZ

Marian Malina – fot. MZ

Dwaj ostatni w czasie wojny zostali rozstrzelani i Marian Malina wraz z najzdolniejszymi sosnowieckimi uczniami kontynuowali naukę na tajnych kompletach u państwa Porębskich, pod artystyczną opieką Józefa Szyllera.

ZOBACZ WIĘCEJ:



Powiązane posty

  • Tomas

    Oby więcej takich historii i mini-biografii na waszym portalu.

  • s;s

    Tak wypadało by znaleźć trochę farby w UM i pomalować ten budynek. Administrator to mzzl. W ogóle proponuje się zainteresować bo na całym osiedlu chodniki i drogi do remontu. Do tego pogonić spółdzielnie Lokum do zrobienia zamykanych wiat śmietnikowych bo wszystkie śmieci fruwają.

  • Snake

    E co tam zadbać o takie wizerunki – po co ? Lepiej stawiać pomniki Kiepurze który Sosnowiec miał gdzieś od początku do końca. Nie ma farby na pomalowanie budynku, chodniki dziurawe. Kiedy była wystawa prac … Gdzie byście nie zajrzeli MZZL umie docenić ikony sosnowieckiej kultury. Ciąg kamienic od narożnej Szpilmana – zamurowane okna i drzwi, tutaj totalny bezład