Mój sąsiad… karaluch, czyli życia na osiedlu socjalnym ciąg dalszy [ZDJĘCIA]

Karaluchy i takie choroby jak nawracające zapalenia płuc i oskrzeli spowodowane pleśnią w domu, to problemy, z jakimi na co dzień musi się zmagać 6-osobowa rodzina, która mieszka w bloku nr 22 przy ul. Łącznej w Dąbrowie Górniczej.

 

Insekty w jednym z mieszkań - fot. AR

Insekty w jednym z mieszkań – fot. AR

Jedna z lokatorek bloku nr 22 przy ulicy Łącznej mieszka tu od 20 lat. – Od lat jesteśmy wykluczeni i spychani na margines. Proszę spojrzeć, czym oddychają ludzie w XXI w. Tego nie da się opisać. Nikogo to nie obchodzi! Wszyscy cały czas tu chorujemy, bo na ścianach rozprzestrzeniają się grzyby i pleśń. Próbowaliśmy sobie z tym radzić, używaliśmy różnych preparatów, ale ściany wciąż są mokre. Zgłaszaliśmy problem, ale nic się z tym nie robi. Mam czworo dzieci, które niemal bez przerwy chorują. Te ciągłe zakażenia górnych dróg oddechowych doprowadziły u nich do obniżenia odporności. Na leki co miesiąc wydaję połowę moich dochodów – mówi mieszkanka bloku nr 22, która prosi o anonimowość.

Pleśń to niejedyny problem mieszkańców tego bloku. Lokatorzy walczą także z karaluchami. – Staram się o zamianę mieszkania, jestem na liście oczekujących. Modlę się, kiedy w końcu się stąd wyprowadzę. Tu nie da się żyć! Proszę spojrzeć, ile tu robactwa. Ja nawet obiadu ugotować nie mogę, bo wchodzą mi do garnka. Cały czas sprzątam, ale nic to nie daje. Za co ja płacę co miesiąc te 517 zł? – dodaje mieszkanka bloku nr 22.

Blok przy Łącznej w Dąbrowie Górniczej - fot. AR

Blok przy Łącznej w Dąbrowie Górniczej – fot. AR

Ja mam nadzieję się stąd wyprowadzić – mówi nasza rozmówczyni – ale po mnie przyjdą kolejne rodziny i spotkają je te same problemy co mnie. Dlatego o tym mówię – dodaje. W czasie rozmowy z jedną z lokatorek, dołącza do nas kilka innych mieszkanek tego bloku, które również są bardzo niezadowolone z warunków, w jakich przyszło im mieszkać.

Opłaty tylko idą w górę, ale żadnego większego remontu nikt tu nie pamięta. Jak przyjdzie zima, to trzeba te nieszczelne okna dechami zabijać, tak wieje. U jednej z moich znajomych z pierwszego piętra, jest tak zimno, że śpi w ubraniach, a w dzień chodzi w kurtce. Pleśń, prusaki, śmierdzi stęchlizną i przeciekający dach. Lamperia u nas na korytarzu nie była malowana już od 20 lat, są braki w oświetleniu, wieczorem chodzę tu z latarką. Nie można się doprosić nawet o jarzeniówki. Nie korzystamy z piwnicy, ponieważ systematycznie jest zalewana ściekami. W budynku nie ma wyjść ewakuacyjnych ani też hydrantów. Przecież to zagraża naszemu bezpieczeństwu. Boli mnie strasznie, że pomimo tego, iż opłacam regularnie mieszkanie, to bardzo ciężko jest się doprosić o naprawę jakiejkolwiek usterki – mówi pani J.

A przecież tu też mieszkają uczciwi ludzie. Za naszą złą opinię odpowiedzialne jest miasto, które zasiedla lokale marginesem. My nie jesteśmy żadną patologią. Przez trudną sytuację życiową, niejako zostaliśmy zmuszeni, aby tu zamieszkać. Dlaczego mamy odpowiadać za to, że inni nie płacą czynszu, dlaczego mamy przez to cierpieć? Może dopiero coś się zmieni, jak dojdzie tu do jakiejś tragedii? – dodaje pani J.

Blok przy Łącznej w Dąbrowie Górniczej - fot. AR

Blok przy Łącznej w Dąbrowie Górniczej – fot. AR

Co na to Miejski Zarząd Budynków Mieszkalnych? – Niestety bardzo dużym problemem, nie tylko bloku nr 22 przy ulicy Łącznej, ale także znacznej części lokali socjalnych, jest dewastacja. W tamtym roku pomalowaliśmy, w tymże bloku, klatkę schodową, a już po kilku tygodniach wszystko było zniszczone i znów wymaga generalnego remontu. Tak samo wygląda problem insektów, m.in. prusaków i karaluchów, które regularnie tępimy. Niestety większa część lokatorów tego bloku nie współpracuje i przez brak odpowiedniej higieny insekty stale wracają. Notorycznie wybijane są również szyby w drzwiach na klatkach, wprawianie ich to syzyfowa i bardzo kosztowna praca. Znany jest nam także problem pleśni. Niestety w dużej mierze jest to spowodowane nieprawidłową eksploatacją tych mieszkań. Lokatorzy chcąc zaoszczędzić na ogrzewaniu, zbyt mocno uszczelniają okna, nie wietrzą mieszkań, co przyczynia się do powstawania pleśni – mówi Ryszard Mazur, kierownik wydziału administracji w dąbrowskim MZBM.

Niestety większość rodzin, które zajmują lokale socjalne, przyzwyczaiła się do pomocy miasta. Część nie chce podnosić standardu życia, a dorosłe dzieci powielają schemat rodziny. Pewne jest jednak to, że lokatorzy socjalni nie stanowią jednorodnej grupy. To, co ich łączy, to bieda, ale popadali w nią w różny sposób. Bywa zatem, że w jednym bloku mieszkają osoby, które swoją sytuację „zawdzięczają” patologicznemu zachowaniu, ale też i te chore czy po prostu w trudnej sytuacji życiowej.

Przypadek 6-osobowej rodziny, która ciągle walczy o normalne warunki życia, pokazuje, jak bardzo jest to trudne w takim miejscu jak blok nr 22 przy ulicy Łącznej.



Powiązane posty

  • Paweł

    Trzeba było pracować, a nie żyć za pieniądze podatników i narzekać na brak komfortu

  • K

    Wszystkie zdjęcia przedstawiają to co Ci ludzie tam robią / niszczą. Nie ma na zdjęciach przykładów, aby miasto Dąbrowa Górnicza, była czemuś winna. Na pewno jest tam wiele osób, które nie z własnej woli znalazły się w bloku socjalnym, ale cała reszta zwana patologią…. jak to się mówi „jak sobie pościelisz tak się wyśpisz”

    • Paweł

      Zgadzam się z kolegą

  • Marcin

    wynajmowalem mieszkanie na kosciuszki w tych wiezowacach po trzech miesiacach wymieklismy karaluchy byly wszedzie co z tego ze byli spece od insektow jak sasiadom nie przeszkadzaly.. odradzam tam wynajem czy kupno mieszkania

  • Dąbrowiak

    Panowie i Panie – komentarze typu „trzeba było pracować czy patologia” to wiecie gdzie sobie wsadźcie? Nie większość a może dwie lub trzy rodziny w tym bloku to (myślę że sam przesadzam) tak zwana patologia, sam mieszkam tu od ponad 10 lat i nie dostałem mieszkania z eksmisji. Tak na prawdę to mieszkają tu ludzie mający bardzo niskie uposażenia lub w ogóle bez pracy i nie mówcie mi że to ich wina. Blok jest zaniedbany przez MZBM z piwnicy nie da się korzystać bo jest regularnie zalewana, mieszkania są nie zimne a bardzo zimne 10 max 17 stopni w zimę zależy jaka temperatura jest na zewnątrz. Remonty? no cóż ograniczają się do malowania i naprawiania ścian w klatkach które niestety nie będą nigdy w dobrym stanie skoro nocują tu na klatkach bezdomni a i (tu dzięki właśnie tej mniejszości o której pisałem wyżej) alkoholicy może dodam „agresywni” żeby mogli sobie wszyscy wyobrazić jak czasami wygląda noc w takim bloku. Wracając do temperatury śmieszą mnie komentarze radiowe że gdzieś tam w jakimś mieście mieszkańcy nie mają ogrzewania przez kilka dni i mają po 15st/C w mieszkaniach gdy my tu musimy wytrzymać w niższych temperaturach przez całą zimę pomimo że kaloryfery grzeją na full. (ADM4 zmieniło lokum bo urzędowało w podobnym bloku ale ile można pracować w niskich temperaturach i wydawać majątek na dogrzewanie co sami nam sugerują). Okna w stanie ???? nie wiem jak je opisać czekam tylko na większy wiatr aż wypadną może wtedy administracja zdecyduje się je wymienić. Na ścianach pas lodu szerokości około 10 cm przy oknach. Robactwo? jest może nie we wszystkich mieszkaniach bo ja sobie poradziłem ale czasami widzę na korytarzu jak paradują czwórkami i tu powiem szczerze to nasza lokatorów wina że tak się mnożą, po co wyrzucać śmieci do kontenerów jak można wywalić przez okno (i to też w nawiązaniu do tych kilku rodzin o których pisałem wcześniej) Pleśń? Wilgoć? jest niestety nieszczelne rury kanalizacyjne nieszczelna sieć wodna, na dodatek znajdujące się w ścianach rynny też nieszczelne, (np. ubikacje maluje 3 czasami 4 razy w roku bo jest cały czas zalewana). Plac zabaw? heheh jest zdjęcie powyżej. Chodniki w stanie Agonalnym? bo nie znajduję słowa. Uprzedzam nie chwalę się bo nie mam czym, znam pana prezydenta osobiście gdy go poznałem pomyślałem sobie kurde ten facet to jest za ludźmi ale z tego co widzę po tych kilku latach jego urzędowania to interesują go raczej finanse i wygląd zewnętrzny miasta, po co zaprzątać sobie głowę biedniejszą częścią społeczeństwa skoro nie przynoszą dochodów a wręcz przeciwnie. Może wystarczy tego chociaż tak na prawdę to mógłbym napisać kilka stron o tym jak świetnie się nam tu mieszka i to za całkiem niedużą sumkę bo tylko coś koło 1000 zł miesięcznie. Pisze to Panie „K” i Panie Pawle ten nierób i wandal – Mieszkaniec bloku 22 przy ulicy Łącznej.

    • Paweł

      Ja nie mówię że żyją tam sami źli ludzie ale mój tata który pracuje za prawie najniższą krajową, potrafi wynająć kawalerkę w kamienicy i mimo że niema CO to jakoś potrafi żyć w obniżonym stanie ale godnie, a mieszkań są krocie a dodam jeszcze że gdy chce mu pomóc to odmawia. Pozdrawiam

      • Paweł

        fakt że było to 16m^2 ale się da

  • Dąbrowiak

    Może się da ale samotnie a nie z rodziną 5 osób. I wracając do wpisów poniżej.

    Ktoś nie widzi tu winy miasta, otóż nie tylko blok ale całe osiedle należy do miasta a zarządza nim MZBM, pytam – gdzie wymiana okien (jest zasada w spółdzielniach jak chcesz mieć wymienione okno musisz sam je kupić spółdzielnia moooże ci za nie zwróci, przykro ale nas nie stać na to. Pisząc „nas” mam na myśli większość mieszkańców. Gdzie jest plac zabaw dla dzieci – jest stara rozwalająca się piaskownica w której nie wymieniano piasku od co najmniej 10 lat. ściany z azbestu przeplatane wełną mineralną i szkłem (o ile nie zostało wytłuczone) jak taka ściana zatrzyma ciepło w mieszkaniach. Chodniki zostały wymienione wszędzie dookoła a na osiedlu nie ruszono nawet palcem. I wiele wiele innych zaniedbań których dopuściło się „właśnie” miasto a nie mieszkańcy czy jakakolwiek spółdzielnia. A największym błędem miasta jest płacenie MZBM grubej kasy za opiekę nad osiedlem która ogranicza się do spisywania liczników i drobnych napraw. I POWTARZAM CAŁA TA PRZYJEMNOŚĆ KOSZTUJE MIESZKAŃCÓW RAZ OGROMNY CZYNSZ DWA ZDROWIE DZIECI I NERWY RODZICÓW. Nie rozumiem w ogóle istnienia takiego osiedla gdzie spycha się biedniejszą część społeczeństwa i miesza z tak zwaną patologią (jak to niektórzy tu piszą).

    Na koniec żeby nie było że usprawiedliwiam sam siebie – Otóż „NIE PIJĘ ALKOHOLU NIE PALĘ NIE ĆPAM I NIE ZNĘCAM SIĘ NAD RODZINĄ. PRACUJĘ ALE NIESTETY NA CZARNO I ZA MARNE GROSZE.” Na koniec jeszcze dodam – radzę sobie z mieszkaniem jak mogę wygląd mieszkania na pewno by zdziwił nie jedną osobę która wchodząc przez zrujnowaną klatkę nie spodziewała by się niczego dobrego ale to tylko moje umiejętności a zapewne zdajecie sobie sprawę że nie ma ludzi wszechstronnych jeden zna się na „tym” inny na „tamtym” i trudno mieć pretensje do ludzi że ich mieszkania wyglądają tak a nie inaczej bo ogromnej większości mieszkańców po prostu nie stać na remont.

  • lokatorzy

    U nas w społeczeństwie nadal mierzy się ludzi jedna miara, ktoś z państwa nie widział zdjęć które nie wskazują na brak winy miasta a zdjęcie z sufitu na czwartym piętrze ze śladami po zalaniach???czyżby to była wina lokatorów może sami leją wodę na sufit???/Co do wypowiedzi pana Mazur zgadzam się że lokatorzy dewastują blok jednak co do pleśni to nie wiem jaka jest w tym wina lokatorów jak można przykręcać ogrzewanie nie mając nawet pokręteł przy grzejnikach podczas deszczu woda leje się do mieszkań a podczas wiatru , też czuje się podmuchy wiatru w mieszkaniu czyżby lokatorzy sami sobie robili dziury w oknach żeby było im chłodniej???Do administarcji wpływają skargi na temat pleśni jednak administratorzy nic z tego sobie nie robią,przez cieknący dach woda leje się w mieszkaniach po ścianach aż do pierwszego piętra ,kiedy panowie z adminiastracji łaskawie pofatygowali się do sprawdzenia przyczyny w jednym z mieszkań kazali wyciąć dziurę w kominie wentylacyjnym i kazali lokatorce patrzeć skąd leje się woda.Na tym bloku naprawdę mieszkają normalni ludzie nasze prośby do urzędu miasta jak i do MZBM jednak bez odzewu.W naszym mieście ulica Łączna jest ulicą zapomnianą i niewygodną jak tylko lokatorzy którzy chcą żyć zgłaszają problem to zaraz sa opisywani jako margines społeczny,osoby z problemami alkoholowymi oraz nazywając potocznie nierobami