O krok od tragedii. Zaniedbany pies przywiązany do pieca kaflowego uratowany

Sosnowieckie Stowarzyszenie Opieki nad Zwierzętami „Nadzieja na dom” po raz kolejny interweniowało w sprawie znęcania się nad zwierzęciem. Tym razem właściciel przywiązał psa do pieca kaflowego w kagańcu weterynaryjnym.

Zaniedbany pies w Sosnowcu - fot. Stowarzyszenie Opieki nad Zwierzętami "Nadzieja na dom"

Zaniedbany pies w Sosnowcu – fot. Stowarzyszenie Opieki nad Zwierzętami „Nadzieja na dom”

Telefon dzwoni kolejny raz. Tym razem sprawa dotyczy znęcania się nad zwierzętami. W jednej z sosnowieckich kamienic znajduje się pies przywiązany do pieca kaflowego w kagańcu weterynaryjnym. – Otrzymaliśmy telefoniczne anonimowe zgłoszenie, że w mieszkaniu znajduje się pies przywiązany do pieca, nie ma dostępu do wody i pokarmu – mówi Angela Kosiba, specjalista ds. administracji w Stowarzyszeniu Opieki nad Zwierzętami „Nadzieja na dom”.

Na miejscu inspektorzy zastali bezbronnego i przerażonego psa, który nie miał dostępu do wody i jedzenia, a jego przestrzeń ograniczała się jedynie do kilkudziesięciu centymetrów. Pies nie mógł odejść dalej ponieważ ograniczała go smycz, którą był przywiązany do pieca kaflowego. – Na miejsce interwencji została wezwana policja, właściciele podpisali zrzeczenie się praw do zwierzęcia, które aktualnie znajduje się pod naszą opieką – dodaje Angela Kosiba.

Czym sobie zasłużyło na takie traktowanie niewinne zwierzę? Tego niestety nie wiadomo. Jednak ten przykład pokazuje, że w polskim prawie wciąż brakuje przepisów, które restrykcyjnie traktować będą oprawców zwierząt. – W tym roku przeprowadziliśmy już 90 interwencji – telefony dzwonią codziennie, mamy wiele zgłoszeń, na każde reagujemy – podkreśla Angela Kosiba.

Interwencję dotyczącą zaniedbania lub znęcania się nad zwierzęciem można zgłaszać telefonicznie w tygodniu w godzinach 8-16 pod nr telefonu: 600 809 399 lub (32) 266 11 65.



Powiązane posty

  • Eurelia

    szkoda ze nikt nie przyjechał do domowej hodowli 50 kotów u pani na Pogoni, smród, brud, brak słów , sprawa znana UM i straży miejskiej ale jak widać jest na to ogólne przyzwolenie, biedne te koty