Kary dla lekarzy za śmierć dziecka. „Życia naszego syna nic już nam nie zwróci”

Trzej lekarze z Sosnowieckiego Szpitala Miejskiego usłyszeli wyroki w sprawie śmierci dziecka. – Nie zwróci to życia naszemu synowi, ale wyrok jest dla nas satysfakcjonujący – komentuje Michał Bednarski.

Michał Bednarski - fot. AR

Michał Bednarski – fot. AR

Mateusz – tak miał mieć na imię upragniony syn Eweliny i Michała Bednarskich z Sosnowca. W listopadzie tego roku chłopiec skończyłby 4 lata. Niestety, stało się inaczej.

Zamiast narodzin, pogrzeb

5 listopada 2012 roku dziecko urodziło się martwe. – Doskonale pamiętam tamten dzień. Przyszedłem do szpitala z nadzieją, że będę mógł wreszcie wziąć ukochanego i tak długo wyczekiwanego syna na ręce, a dowiedziałem się, że będę musiał organizować jego pogrzeb. To był horror, którego nikomu nie życzę. Tego bólu i traumy nie da się wyrazić w słowach. Z tą tragedią musimy zmagać się już do końca życia – mówi Michał Bednarski.

Dramat państwa Bednarskich rozpoczął się w chwili, kiedy pani Ewelina, będąc w 9. miesiącu ciąży, trafiła do Sosnowieckiego Szpitala Miejskiego. – Żona miała podwyższone ciśnienie i opuchnięte nogi. Rozpoznano zatrucie ciążowe. Przy przyjęciu na oddział zrobiono jej badanie KTG i USG. Nikt nie pofatygował się natomiast, aby sprawdzić stan dziecka przy wypisie ze szpitala. Kilka dni wcześniej podali żonie leki zapobiegające skurczom macicy. Uznali, że skoro brzuch już nie boli, to wszystko jest w porządku – wspomina Bednarski.

Tętno słabło

Trzy dni później u żony rozpoczęła się akcja porodowa. Udaliśmy się ponownie do Szpitala Miejskiego… był po prostu najbliżej. To co się działo później, pozostaje trudne do zrozumienia. Na izbie przyjęć żonie nie zrobiono USG. Nikt z personelu nie zainteresował się także wynikiem KTG, który przecież wyraźnie wskazywał, że tętno naszego dziecka jest coraz słabsze. Z badaniem USG czekano dwie godziny! Na ratunek było za późno, nasz syn nie żył – dodaje Bednarski.

Ordynator zdecydował wykonać cesarskie cięcie. Tej decyzji pani Bednarska omal nie przypłaciła życiem – w wyniku powikłań dostała sepsy. Po tych dramatycznych chwilach państwa Bednarskich czekała batalia o wyjaśnienie przyczyn śmierci dziecka. Kilkukrotnie interweniowali w tej sprawie także u Kazimierza Górskiego, byłego prezydenta Sosnowca. Jak twierdzą, na niewiele się to jednak zdało.

Opiekę uznano za fatalną

Sprawą zajął się rzecznik praw pacjenta i sąd lekarski, który w ubiegłym miesiącu ukarał trzech lekarzy. Wobec jednego z nich orzekł roczny zakaz wykonywania zawodu. Drugi nie może wykonywać pracy na oddziałach szpitalnych przez dwa lata, a trzeci dostał upomnienie i naganę. Powód? Liczne nieprawidłowości i uchybienia wobec Eweliny Bednarskiej, u której nie wykryto zagrożenia ciąży.

Powołany w tej sprawie biegły, profesor Krzysztof Preis, konsultant w dziedzinie położnictwa i ginekologii, stwierdził m.in. że „(…) nie zapewniono ciężarnej dostępu do pełnych świadczeń medycznych zgodnych ze współczesną wiedzą położniczą.” Opiekę nad pacjentką uznał za „fatalną”.

Wyrok jest dla nas satysfakcjonujący. Jeżeli chodzi o sądy lekarskie, orzeczenia te można uznać za dosyć surowe. Po uprawomocnieniu, wystąpimy na drogę z powództwa cywilnego – mówi pełnomocniczka rodziny Bednarskich mec. Joanna Jagiełłowicz-Bąkiewicz.

Pozostała walka o wyjaśnienie

Były ordynator odmówił udzielenia jakiegokolwiek komentarza w tej sprawie, podobnie drugi z lekarzy. Z trzecim nie udało się nam skontaktować. Jednakże jego obrońca zapowiedział odwołanie się od orzeczenia sądu.

Od września ubiegłego roku postępowanie w tej sprawie prowadzi także prokuratura, która postawiła zarzuty dwóm osobom. – Jedną z osób, które usłyszały zarzuty, jest lekarz, który przyjmował kobietę na izbę przyjęć. Został oskarżony o narażenie dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Druga to położna. Kobieta odpowiada za podrobienie dokumentu dotyczącego hospitalizacji matki dziecka. Oskarżeni nie przyznają się do winy – mówi Marcin Stolpa, z-ca prokuratora rejonowego Sosnowiec-Południe.

Życia naszego syna nic już nam nie zwróci, nie usłyszeliśmy nawet słowa przepraszam, ale jesteśmy zadowoleni z wyroków. Jedyne co nam pozostało w tej sprawie, to walka o rzetelne wyjaśnienie przyczyny śmierci Mateusza – komentuje wyrok sądu lekarskiego Michał Bednarski.



Powiązane posty